Bloog Wirtualna Polska
Są 1 255 153 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Kwiatkowo Garfildowo :)

poniedziałek, 28 kwietnia 2008 12:01

Gniada Warka była na tle różowych kwiatków, a hreczkowaty Garuś na tle białych.:-D

Przy wjeździe do Lasku Północnego.

                                                                         Galopikiem nad strumykiem :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wiosennie, terenowo ... Warkowo :)

wtorek, 22 kwietnia 2008 18:44

   Korzystając z przepięknej pogody, a także z wolnej 1,5 h po pracy codziennie zasuwam na Warce w terenik. Przerabiam ją z Pyzy na Kopytka :-D, ale Kluską i tak zostanie. Trochę spalimy tłuszczyku, trochę się odczulimy na różne, straszne rzeczy:-/ i powoli będzie mogła wejść w rekreację0:-).  Niestety, ciągnąć będzie zawsze, ale ... to też ma swój urok;-). Miła odmiana po np: Fifie lub Volcie.

                                                              


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Praca z Czardą: dzień VII - i ostatni.

piątek, 04 kwietnia 2008 19:56
   W dniu dzisiejszym miał być końcowy, dłuższy teren z wiekszą ilością galopu. Niestety plany pokrzyżowała nam pora roku. Akurat teraz przypada termin na prace polowe tj. sianie owsa i rozsiewanie nawozów, a że jest sucho trzeba było to wykorzystać. Zostałyśmy więc bez Witka, czyli bez prowadzącego w terenie.
   W takiej sytuacji zostałam na round penie trenując pomoce popędzające, wstrzymujące i kierujące. W zasadzie nie było problemów, może poza galopem. Klacz najwidoczniej nie czuła się dobrze z moim ciężarem na grzbiecie i po kilku foule wracała do kłusa. Brak jej zrównoważenia, a to trenuje się najpierw na prostej.
    I tak zakończył się I etap wprowadzania młodego konia do życia we współpracy z człowiekiem. W następnym powinna być kontynuowana praca nad ruchem (rytmem), wyprostowaniem i równowagą i może być wykonywana zarówno na padoku jak i w terenie.
    
      Ale to już zupełnie inna bajka :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Praca z Czardą: dzień VI - w terenie.

czwartek, 03 kwietnia 2008 20:38
     Tak więc nadszedł ten wielki dzień. Wyjazd w pierwszy teren :-D.
   Po ściągnięciu z padoku i wyczyszczeniu zaprowadziłam jak zwykle klaczkę na round pen tym razem bez problemu i tam wykonałam wszystko jak trzeba. Bez siodła i z siodłem. Wsiadłam na nią z ziemi po strzemieniu, ale musi się jeszcze nauczyć czekać na podanie komendy do ruszenia.
 
Następnie dołączyli do mnie Kamila i Witek. W takim też składzie wyjechaliśmy do lasu. Prowadził Witek i Cynia, potem ja i Czarda, a zastęp zamykała Kamila na Wilmie. Pojechaliśmy drogą, która prowadziła na letnie pastwiska, a więc była klaczy znana. Po ich pokonaniu zagłębiliśmy się w las. 

    Już na początku spodziewałam się problemów, gdyż na krzaczku powiewała sobie pusta reklamówka, ale ... nic. Okazało się, że w powolnej na padoku i w lonżownicy Cynii dokonała się niesamowita przemiana. Jej chody uległy wydłużeniu i wyraźnie ciągnęła w las. Biedna Czarda, która do tej pory męczyła się utykając na zadzie Cynii, tym razem miała problem by dotrzymać jej kroku. Nic to, Witek trochę zwolnił, choć miał z tym widoczne kłopoty, a my postarałyśmy się o wydłużenie kroku. I tak na przemian stęp i kłus przez kilkanaście minut.

   W pewnej chwili z zza  zakrętu wyjechał na nas rowerzysta, ale zanim zwolniliśmy już nas mijał a konie nie zwróciły na niego żadnej uwagi. Tak samo było przy leżącym na poboczu drzewie, którego sterty mijaliśmy co chwilę. Zero reakcji. Jedyna odmowa dotyczyła przejechania ścieżką pomiędzy dwoma kałużami. Czarda zatrzymała się, wjechała, cofnęła i zatrzymała po środku między kałużami. Po chwili bez protestu poszła dalej. A gdy nabuzowana już ostro Cynia znowu oddaliła się na kilkanaście metrów, dałam sygnał łydkami i cmokęłam tak, jak na round penie, gdy prosiłam o galop i ... hurra! - jechałyśmy galopem. Ten pierwszy raz był króciutki, ale za to prawidłowy. Tzn. bez brykania, spokojny i lekki. Niestety Cynia była już o krok od wyprucia, więc stanęłyśmy z Kamilą dając nagrodę (stanie i luz) Czardzie i Wilmie, a Witek zawrócił i dał "cwała" w las. Po pięciu minutach wrócił i skierowaliśmy się do domu. Po drodze jeszcze dwa razy dawałam klaczce sygnał do zagalopowania i już coraz mniej czasu poświęcała na rozpędzanie się w kłusie, galopując coraz chętniej.

    Do stajni wracałyśmy bardzo zadowolone. Ona, bo do domu, a ja? Sami wiecie.

 


 Usatysfakcjonowana ;-).

  W drodze powrotnej przyczepił się do nas jakiś pies, ale konie jakby go nie widziały. Teraz już rozluźnione i spokojne stępowały do domku. 

   

 

Na koniec ziewanko i na pastwicho, choć Cynia i Wilma nie miały tak dobrze i poszły do pracy pod dzieci.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Praca z Czadrą: dzień V - na padoku.

środa, 02 kwietnia 2008 18:43

 Dzisiaj niestety, nie będzie zdjęć. Byłam tylko ja i właściciele i nie było komu strzelać fotek. A szkoda.

     Wracając do Czardy, wszystko idzie ku dobremu. Choć na początku okazało się, że mamy problem z dotarciem do round penu. Klacz napierała od zewnętrznej i spychała do wyjścia na pastwisko niechcąc pójść drogą pod lonżownicę. Wyraźnie widać tu próbę przejęcia przewodnictwa. A tak ma nie być. Doprowadziłam ją na koło, zrobiłyśmy odganianie, połączenie i podążanie i tym razem wyszłam z round penu i poprowadziłam ją z powrotem na drogę dojazdową. Po czym ponownie zawróciłam. Przy pastwisku znów spróbowała starej sztuczki, ale tym razem nie pozwoliłam jej na to nakazując jej szybkie wycofanie się. Pochwaliłam i zaczęłam od nowa. I znowu próba wyłamania skończyła się wycofaniem, tylko dłuższym. Za trzecim razem poszła jak na sznurku (bo na uwiązie:) i bez najmniejszego protestu dała się prowadzić tam, gdzie chciałam. Pochodziliśmy w ten sposób trochę po posesji, ale była już grzeczna. Dotarło. Idziemy tam, gdzie każe człowiek. Tym razem na koło.

    Po tym, co zawsze wsiedliśmy na konie (ja na Czardę) i troche się pokręciliśmy na roud penie. Trochę stępa, trochę kłusa, a że dziś na Cynii jechał Witek to był też pierwszy galop :-D. Tylko kilka foule, jakby próba i nie dała się namówić na więcej (przyspieszała kłus), ale jednak. Potem Witek otworzył przejście i pojechaliśmy w zastępie na padok. Pozostałe konie zostały wcześniej przepędzone na sąsiednie pastwisko. Jak się okazało, było to trochę niefortunne;-).

    Najpierw okrążyliśmy go w obie strony stępem, a następnie przyszła pora na kłus. No i właśnie. Niefortunnie dlatego, że klaczka zaczęła spływać w kierunku stada i pastwiska. Zamiast lekko i swobodnie podążać za matką kleiła się do płotu. Za którymś razem miała wyrażnie dość mojego odciągania i wykonała dwa-trzy (nie liczyłam, nie zdążyłam;-)) baranie skoki. Po czym zatrzymała się w miejscu wyraźnie zdziwiona. W tym momencie zaczęłam kręcić ją raz w jedną, raz w drugą stronę, wycofałam i po kilku obrotach zatrzymałam na wprost kierując ją wzdłuż płotu i od stada. Posłuchała. Następne okrążenia padoku przebiegły w doskonałej komitywie między nami i za to w nagrodę została szybko uwolniona od mojego towarzystwa i ciężaru. Nie zapomniała ziewnąć na pożegnanie i tym razem położyła się i wytarzała.

   Myślę, że jeszcze raz spróbuje pozbyć się towarzystwa z grzbietu, ale w innej scenerii. Na lonżownicy nie udało się, na padoku też, to może w terenie? Jeżeli przebiegnie to tak, jak dotychczas, to sądzę, że to będzie ostatni raz. Ale nie wiadomo...Kobyłka ma zdecydowany charakter i jeżeli będzie na niej słaby jeździec, to może chcieć postawić na swoim, a wtedy może się zdarzyć wszystko. Zresztą tak, jak na każdym koniu :-].

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  52 730  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O mnie

Witajcie! Znależliście się w świecie koni i ludzi zwariowanych na ich punkcie. Ja? No cóż, też do nich należę.

O moim bloogu

Historie z życia wzięte, końską pasją ogarnięte!

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Nie chce Ci się codziennie tu zaglądać? Podaj maila. Dam Ci znać.

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

tam tararam

Odwiedziny: 52730
Wpisy
  • liczba: 136
  • komentarze: 679
Galerie
  • liczba zdjęć: 94
  • komentarze: 17
Bloog istnieje od: 4090 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Bloog.pl